Był to więc rzeczywisty koniec. Zmienił sposób rządzenia Italią i zamknął długi ciąg cesarzy zachodnich. Sama scena nie przypominała jednak wielkiej katastrofy, którą utrwaliła pamięć zbiorowa: nie było płonącego pałacu cesarskiego, tłumu patrzącego na zagładę Rzymu ani teatralnego gestu pewnie potwierdzonego przez źródła. Urząd cesarski stopniowo tracił polityczną treść, podczas gdy armie, rody arystokratyczne i dowódcy wojskowi coraz częściej rozstrzygali o sukcesji.
Również data 476 jest historiograficzną umową. Guy Middleton w rozdziale wydanym przez Cambridge University Press zauważa, że wybór daty „załamania” zależy od tego, co chcemy mierzyć: utratę terytoriów, sprawność państwa, ciągłość instytucji, autorytet cesarza czy materialne warunki życia ludności. [2] Koniec Cesarstwa Zachodniorzymskiego lepiej zatem rozumieć jako sekwencję pęknięć, porażek i przystosowań. Rok 476 był wyraźnie widoczną granicą polityczną; nie zgasił rzymskiego świata w ciągu jednej nocy.
Imperium już osłabione
Imperium, które rozpadło się w 476 roku, nie było już imperium Augusta. Wielokrotnie je przekształcano. Już w III wieku Rzym doświadczał kryzysów wojskowych, uzurpacji, presji na granicach, inflacji i trudności fiskalnych. Reformy Dioklecjana i Konstantyna zwiększyły zdolność państwa do mobilizowania ludzi i zasobów, ale podniosły też ciężar biurokracji, podatków i aparatu wojskowego. Rządzenie tak rozległymi ziemiami kosztowało znacznie więcej niż dawniej.
W późnej starożytności imperium potrzebowało stałych dochodów, aby opłacać żołnierzy, utrzymywać fortyfikacje, wynagradzać urzędników, zaopatrywać armie i zachowywać szlaki komunikacyjne. Każda utracona prowincja zmniejszała zasoby; każda wojna domowa wymagała przerzucania wojsk i przyznawania politycznych nagród; każdy zbyt samodzielny dowódca mógł wywołać kolejną walkę o władzę. Treccani opisuje rozpad Zachodu jako wynik długiego procesu, który od III wieku sprzyjał rosnącej regionalizacji ziem cesarskich. [3]
Nie trzeba jednak wyobrażać sobie nieprzerwanej i wszędzie jednakowej agonii. Późne Cesarstwo zachowało znaczne możliwości: zarządzało miastami, pobierało podatki, utrzymywało drogi i połączenia morskie, biło monetę, wznosiło budowle i opierało się na złożonej kulturze prawnej. Kryzys dotykał jednak poszczególne regiony inaczej. Wschód dysponował wielkimi ośrodkami miejskimi, silniejszą bazą fiskalną i prowincjami, które pozostawały gospodarczo wydajne. Zachód miał mniej pola manewru. Gdy Galia, Hiszpania, Brytania i Afryka wymykały się bezpośredniej kontroli cesarskiej, Italia stawała się centrum uboższego państwa, coraz bardziej zależnego od niestabilnych sojuszy wojskowych.
Wyrażenie „upadek Rzymu” łatwo zaciera te mechanizmy. W V wieku widać raczej bardzo konkretne zjawiska: ziemie przestają odprowadzać trybut, armii nie można regularnie opłacać, dowódcy dysponują własnymi siłami, a dwory bronią władzy wewnętrznej, podczas gdy prowincje zmieniają panów. Te pęknięcia tłumaczą, dlaczego ostatni cesarz Zachodu mógł zostać obalony bez odpowiedzi wojskowej zdolnej przywrócić dawny porządek.
Dwa rzymskie dwory
Kolejne nieporozumienie wiąże się z podziałem na Wschód i Zachód. Po śmierci Teodozjusza I, 17 stycznia 395 roku, rządy w imperium trwale powierzono dwóm dworom: Arkadiusz panował na Wschodzie, Honoriusz na Zachodzie. Od tego czasu obie części podążały coraz bardziej odmiennymi drogami politycznymi. Nie były jednak dwiema obcymi sobie cywilizacjami ani dwoma światami nagle oddzielonymi od siebie jak nowoczesne państwa.
Konstantynopol pozostawał rzymską stolicą. Jego cesarze mówili o res publica, zachowywali prawo rzymskie, rządzili rzymskimi prowincjami i rościli sobie władzę nad całym imperium. Zachód również nadal patrzył na Wschód, szukając sojuszy, legitymizacji, pieniędzy i pomocy wojskowej. Treccani przypomina, że po 476 roku tytuł cesarski przetrwał na Wschodzie, a cesarza bizantyjskiego uważano za jedynego prawowitego cesarza rzymskiego. [4]
Podział miał mimo to praktyczne skutki. Oba dwory mogły bronić różnych interesów, wybierać inne priorytety i działać w odmiennym tempie. Gdy Italia i zachodnie prowincje znalazły się w trudnej sytuacji, Konstantynopol nie zawsze mógł — albo chciał — finansować kosztowne wyprawy. Zachód potrzebował pomocy, podczas gdy Wschód musiał bronić Bałkanów, granicy nad Dunajem, relacji z Persją i własnej równowagi wewnętrznej.
W 476 roku nie zniknęła więc rzymska idea imperium. Zniknął cesarz zachodni, podczas gdy Zenon nadal rządził w Konstantynopolu jako cesarz rzymski. Obraz komplikowała jeszcze jedna postać: Juliusz Nepos, obalony przez Orestesa w 475 roku, zachował tytuł cesarski w Dalmacji i był uznawany przez dwór wschodni. Pozostał aktywny politycznie aż do śmierci w 480 roku. [5] Umowna data 476 nadal jest przydatna, ale nie zamyka wszystkich pytań dynastycznych ani nie przekreśla ciągłości Cesarstwa Wschodniorzymskiego, które przetrwało do 1453 roku.
Wojny i granice
Tak zwane najazdy barbarzyńskie często przedstawia się jako jedną falę ludów przybywających z zewnątrz, by zniszczyć Rzym. Ten obraz zbyt wiele upraszcza. Wizygoci, Wandalowie, Burgundowie, Frankowie, Hunowie, Ostrogoci i inne grupy różniły się pochodzeniem, składem, celami i relacjami z imperium. Niektóre od dawna żyły w prowincjach rzymskich; inne wchodziły jako federaci; kolejne walczyły z Rzymem albo po jego stronie; wiele zmieniało pozycję więcej niż raz.
Słowo „barbarzyńca” było rzymską kategorią, często polemiczną. Oznaczało ludzi nienależących do kultury grecko-rzymskiej, ale nie opisywało jednolitego bloku etnicznego ani jednakowego poziomu cywilizacji. W V wieku mężczyźni pochodzenia germańskiego mogli dowodzić wojskami cesarskimi, otrzymywać rzymskie tytuły, żenić się z przedstawicielkami elit i stawać się ważnymi aktorami polityki wewnętrznej. Treccani zwraca uwagę, że wiele tak zwanych królestw rzymsko-barbarzyńskich powstało z układów foederatio i początkowo działało jako przedłużenie rzymskiego porządku w zachodnich prowincjach. [6]
Złupienie Rzymu w 410 roku przez Wizygotów Alaryka było potężnym wstrząsem. Przez stulecia Rzym wydawał się nie do zdobycia, nawet gdy utracił część swojej politycznej centralności. Dwór zachodni przeniósł się już z Rzymu do Mediolanu, a następnie do Rawenny, miasta łatwiejszego do obrony i bliższego wojskowym szlakom Adriatyku. Alaryk nie zniszczył imperium jednym ciosem: po 410 roku nadal istnieli cesarz zachodni, dwór, administracja i armie rzymskie. Wydarzenie wstrząsnęło wyobraźnią współczesnych i odsłoniło słabość, która jeszcze kilka dziesięcioleci wcześniej wydawałaby się nie do pomyślenia. [7]
Gdy Wandalowie wkroczyli do Rzymu w 455 roku, potwierdziło się, że miasta nie można już bronić jak dawniej. Przemoc była realna, ale nie należy zamieniać jej w dziewiętnastowieczny mit „wandalizmu” jako bezrozumnej destrukcji. Zbrojne grupy, które przemierzały zachodnią część Morza Śródziemnego, szukały ziemi, zasobów, uznania politycznego i dostępu do struktur rzymskiej władzy. Były częścią kryzysu imperium, a nie wyłącznie zewnętrzną siłą działającą przeciw niemu.
Rzym i Afryka
Aby zrozumieć, dlaczego Cesarstwo Zachodniorzymskie nie zdołało się już podnieść, warto patrzeć mniej na miasto Rzym, a bardziej na Afrykę Północną. Prowincje afrykańskie należały do najwydajniejszych i najważniejszych fiskalnie obszarów Zachodu. Dostarczały Italii zboża, przynosiły dochody podatkowe i zapewniały połączenia morskie niezbędne dla gospodarki imperium.
Wandalowie przeszli z Hiszpanii do Afryki w 429 roku pod wodzą Genzeryka. Po zdobyciu Kartaginy w 439 roku stworzyli królestwo, które odebrało imperium wielką część rzymskiej Afryki. Treccani przypomina, że po Kartaginie Wandalowie ogłosili swoją suwerenność, a władza rzymska odzyskała jedynie niektóre obszary Mauretanii i Numidii. [8] Nie chodziło wyłącznie o utratę odległego regionu: państwo zachodnie traciło jedną z najważniejszych podstaw finansowych.
Cambridge University Press jasno ujmuje skutek podboju: królestwo Wandalów zagroziło zaopatrzeniu Rzymu w zboże i przerwało dochody podatkowe z jednej z najbogatszych prowincji imperium. [9] W systemie opartym na podatkach i wydatkach wojskowych taki cios trudno było udźwignąć. Bez wystarczających dochodów trudniej było opłacać żołnierzy, utrzymywać fortyfikacje, finansować flotę, prowadzić kampanie i zachowywać lojalność dowódców.
W 468 roku Cesarstwo Wschodnie i to, co pozostało z sił zachodnich, podjęły wielką wyprawę przeciw Wandalom. Jej klęska była katastrofalna pod względem politycznym i finansowym. Afryka nie wróciła do Rzymu, a zużyte zasoby można było wykorzystać gdzie indziej. Przyczyny końca Zachodu nadal są przedmiotem sporów: Peter Heather przywiązuje wielką wagę do wojen i presji migracyjnej, Bryan Ward-Perkins podkreśla zaś materialne skutki załamania, widoczne w ograniczeniu wymiany, produkcji i jakości życia. [10]
Obie interpretacje mogą współistnieć. Imperium słabnie, gdy traci terytoria; słabnie jeszcze bardziej, gdy te ziemie przestają finansować armie i administrację. Wojny były czymś więcej niż bitwami na granicach: odsłoniły państwo, które nie umiało już zamieniać podatków, zboża i ludzi w siłę polityczną.
Władza oręża
W drugiej połowie V wieku cesarze Zachodu często dysponowali ograniczoną władzą. Znaczenie mieli także generałowie, uzbrojone straże, dowódcy wojsk federackich i osobiste sojusze. Aecjusz, Rycymer, Orestes i inni możni nie byli zwykłymi urzędnikami: wpływali na sukcesje, wojny, małżeństwa polityczne i podział ziemi.
Romulus Augustulus wyjątkowo dobrze pokazuje, jak bardzo instytucja cesarska została wydrążona. Jego ojciec, Orestes, był rzymskim patrycjuszem i dowódcą wojsk. W 475 roku zbuntował się przeciw Juliuszowi Neposowi, zajął Rawennę i doprowadził do ogłoszenia nastoletniego syna cesarzem. Treccani potwierdza, że Romulus został wyniesiony na tron przez ojca, a władza cesarska pozostała zasadniczo w rękach Orestesa. [11]
Tymczasem wojska stacjonujące w Italii, w dużej mierze złożone z żołnierzy nieitalskiego pochodzenia, żądały udziału w ziemi. Orestes odmówił. Żądanie nie było jedynie drapieżnym roszczeniem: dotyczyło sposobu wynagrodzenia tych wojsk i włączenia ich do systemu politycznego, który coraz bardziej od nich zależał. Odoaker został obwołany przez buntowników przywódcą 23 sierpnia 476 roku; Orestes zginął kilka dni później w Piacenzy; Romulus został obalony 4 września. [12]
Ta sekwencja pokazuje, jak daleko imperium odeszło od stabilności wcześniejszych stuleci. Młody cesarz nie został zmieciony w decydującej bitwie przez wroga z innego świata. Stał się ostatnią ofiarą wewnętrznego konfliktu późnorzymskiej Italii, prowadzonego przez ludzi znających rzymską armię, posługujących się jej tytułami, domagających się ziemi w Italii i szukających trwałego miejsca w strukturach zrodzonych z imperium.
Odoaker, często zapamiętywany pod etykietą „barbarzyńcy”, był generałem armii rzymskiej. Treccani przedstawia go jako przywódcę buntu, który obalił Romulusa, oraz jako rex gentium, króla ludów osiadłych w Italii. [13] To określenie dobrze oddaje dwuznaczność nowej władzy: monarchię opartą na różnych grupach zbrojnych, ale działającą w kraju nadal pełnym rzymskich instytucji, praktyk i wspomnień.
Wrzesień 476
Scena z 476 roku była mniej filmowa, niż często się ją przedstawia. Odoaker nie złamał przed tłumem korony ostatniego Rzymianina, przynajmniej żadne wiarygodne świadectwo historyczne tego nie potwierdza. Źródła pozwalają odtworzyć przejęcie władzy: klęskę Orestesa, zajęcie Rawenny, obalenie Romulusa Augustulusa i jego wysłanie do Kampanii.
Odoaker nie mianował nowego cesarza Zachodu. To była decyzja decydująca. Insygnia cesarskie wysłano do Zenona, cesarza Wschodu, a Italią rządzono bez autonomicznego dworu cesarskiego. Gest miał jasne znaczenie polityczne: Zachód nie miał już mieć własnego Augusta. Nie oznaczał natomiast natychmiastowego zniknięcia państwa rzymskiego, społeczeństwa rzymskiego ani jego narzędzi administracyjnych.
W 477 roku urzędnik mógł nadal sporządzać dokumenty po łacinie, senator dyskutować o podatkach i własności, biskup powoływać się na rzymskie normy, a kupiec używać monet z cesarskimi symbolami. Życie codzienne nie zostało napisane od nowa. Senat rzymski nadal istniał; miasta pozostawały ośrodkami administracyjnymi i religijnymi; Kościół rozszerzał swoją obecność; prawo rzymskie zachowało autorytet. Część arystokracji senatorskiej współpracowała z Odoakerem, ponieważ ciągłość administracji pomagała również chronić porządek i własność.
Treccani podkreśla także, że Juliusz Nepos, uznawany na Wschodzie, pozostawał cesarzem Zachodu w Dalmacji do 480 roku. Sam Odoaker kazał nawet wybić niektóre monety w jego imieniu. [14] Ten szczegół jest ważny: pokazuje, że rzymska legitymizacja nadal miała znaczenie, nawet w Italii bez rezydującego cesarza.
Warto więc zachować 476 jako datę polityczną. Urząd cesarski na Zachodzie przestał być obsadzany, a niemal wszystkie zachodnie prowincje znajdowały się już pod władzą autonomicznych królestw lub lokalnych ośrodków siły. Stwierdzenie, że nic się nie stało, byłoby równie mylące jak twierdzenie, że Rzym zniknął tego dnia. Doszło do decydującego zerwania instytucjonalnego w obrębie znacznie dłuższej przemiany.
Po cesarzu
Władza Odoakera nie zakończyła niestabilności Italii. Zenon, zaniepokojony samodzielnością nowego króla, wysłał przeciw niemu Teodoryka i Ostrogotów. Wojna rozpoczęła się w 489 roku, przeszła przez bitwy i oblężenia, a zakończyła się w 493 roku kapitulacją Rawenny i śmiercią Odoakera. [15] Italia weszła następnie w okres królestwa ostrogockiego rządzonego przez Teodoryka.
Teodoryk rządził ludnością w większości rzymską, utrzymał wiele istniejących struktur administracyjnych i współpracował z arystokracją senatorską. Jego rządy nie przywróciły imperium Augusta, lecz próbowały połączyć władzę gocką, prawo rzymskie, instytucje miejskie i relacje z Konstantynopolem. Treccani opisuje jego królestwo jako próbę pojednania Ostrogotów i Rzymian w kraju już naznaczonym kryzysem gospodarczym i społecznym schyłku imperium. [16]
W kolejnych dziesięcioleciach Italia została wciągnięta w nowe wojny. Bizantyńska rekonkwista Justyniana, rozpoczęta w VI wieku, walczyła z królestwem Ostrogotów, lecz spustoszyła wiele obszarów półwyspu. W 568 roku przybyli Longobardowie, otwierając nową fazę rozbicia politycznego. Koniec cesarstwa zachodniego nie przyniósł więc gotowego średniowiecza: rozpoczął długi okres, w którym rzymskie formy nadal wykorzystywano, dostosowywano i podważano.
Chris Wickham w The Inheritance of Rome przekonuje, że tego dziedzictwa nie należy sprowadzać do prostej opowieści o upadku. Europa między 400 a 1000 rokiem zmieniła się głęboko, ale wciąż żyła pośród rzymskich miast, praktyk fiskalnych, chrześcijańskich diecezji, łacińskich tekstów, kodeksów prawnych i pamięci o imperium. [17] Ciągłości nie wymazują strat; zmieniają jednak sposób, w jaki odczytujemy przejście od starożytności do średniowiecza.
Świat zachodniorzymski kurczył się, tracił zdolność rozkazywania i dzielił się między różne ośrodki władzy. Nie rozpadł się jak posąg spadający na ziemię. Pozostał w językach, prawach, kościołach, nazwach miast, rytuałach politycznych i w ludziach, którzy przez pokolenia nadal nazywali siebie Rzymianami po końcu cesarza Zachodu.
Namacalny koniec
„Upadek Rzymu” trzyma się mocno, ponieważ kondensuje wieki przemian w obraz, który szybko zapada w pamięć. Ma jednak wadę: wrzuca do jednego worka miasto Rzym, Cesarstwo Zachodnie, cywilizację rzymską, Italię, Kościół i całe Morze Śródziemne. Te rzeczywistości nie skończyły się w tym samym momencie i nie zmieniały się w tym samym tempie.
Miasto Rzym doświadczyło grabieży i strat, ale nie przestało istnieć. Senat przez pewien czas nadal się zbierał. Łacina pozostała językiem administracji, kultu i kultury pisanej. Kościół zyskiwał na znaczeniu w życiu miejskim. Cesarstwo Rzymskie trwało na Wschodzie. Zachodnie prowincje przechodziły pod nowe monarchie, z których wiele zachowało rzymskie prawa, urzędników i symbole, ponieważ bez nich nie potrafiły rządzić.
Nie zmusza to do wyboru między dwiema skrajnościami: całkowitym załamaniem albo ciągłością bez ran. V wiek przyniósł zniszczenia, wojny, utratę bogactwa, kurczenie się sieci handlowych i spadek zdolności państwa do działania. Przyniósł też przystosowania, współpracę i instytucje, które nadal funkcjonowały. Bryan Ward-Perkins zwraca uwagę na materialną dotkliwość kryzysu; inni historycy zachęcają, by obserwować przetrwania i przemiany regionalne. [18]
Rok 476 był zatem końcem cesarza zachodniorzymskiego, a nie natychmiastowym zniknięciem Rzymu. W 493 roku Teodoryk wkroczył do Rawenny po latach wojny; w 535 roku rozpoczęła się rekonkwista bizantyńska; w 568 roku Longobardowie przekroczyli Alpy. Te daty przypominają, jak otwarty pozostawał konflikt rozpoczęty obaleniem Romulusa Augustulusa. Rzym nie umarł tego dnia: stopniowo przestał być zachodnim imperium, które przez stulecia rządziło Morzem Śródziemnym.
Bibliografia
Dyskusja
Dołącz do dyskusji!
Na forum jest już 0 komentarzy do tego artykułu.